Trudna sztuka ghostwritingu

Data wpisu: 26.06.2018
Zdjęcie główne #982 - Trudna sztuka ghostwritingu

Jeśli widziałeś znany film Romana Polańskiego „Ghostwriter” (przechrzczony na polskiego „Autora widmo”), to pewnie orientujesz się, kim właściwie ten ghostwriter jest. Branża wydawnicza nigdy się do tego nie przyzna, ale mnóstwo książek sygnowanych nazwiskiem takiego czy innego celebryty w rzeczywistości zostało napisanych przez anonimowych autorów. Z taką sytuacją mamy do czynienia także w Internecie. Zdejmij klapki z oczu: niektóre z Twoich ulubionych blogów funkcjonują wyłącznie dzięki ghostwriterom, w których rolę wcielają się zawodowi copywriterzy. Jeśli Tobie również chodzi po głowie pomysł wynajęcia ghostwritera do pisania np. eksperckiego bloga, koniecznie przeczytaj, w jakie pułapki możesz wpaść.

Kiedy warto skorzystać z pomocy ghostwritera?

Od razu wyjaśnię, na czym polega różnica między klasycznym copywritingiem czy content writingiem a ghostwritingiem. W tym ostatnim przypadku chodzi o to, że zawodowy twórca treści wciela się w rolę zleceniodawcy, pisze za niego tekst (artykuł, przemowę, referat etc.), pod którym podpisuje się klient. Z usług ghostwriterów korzystają chociażby czołowi politycy czy eksperci w jakiejś dziedzinie.

Ghostwriting jest najprostszą receptą na dwie indolencje:

  • Chroniczny brak czasu
  • Brak talentu pisarskiego

Bywa przecież, że wybitny naukowiec po prostu nie potrafi przekazywać myśli w jasny i atrakcyjny sposób. Wówczas wynajmuje ghostwritera, o czym jego czytelnicy czy słuchacze oczywiście nie muszą wiedzieć.

Z ghostwritingu chętnie korzystają także autorzy blogów, którzy za pomocą treści budują swój autorytet w sieci lub zwyczajnie – jak to się brzydko mówi – monetyzują ruch na stronie. W momencie, gdy blog staje się bardzo popularny, jego autorowi zaczyna brakować czasu i weny na tworzenie nowych treści. Wtedy pojawia się myśl: a może zlecę to komuś innemu? Pomysł jest dobry, o ile zaakceptujesz kilka potencjalnych problemów.

Zachowanie stylu

Jeśli dopiero planujesz uruchomienie bloga czy portalu, to ten problem nie będzie Cię dotyczyć, bo to ghostwriter – w porozumieniu z Tobą – wyznaczy styl narracji z czytelnikami. Jeśli jednak udzielasz się pisarsko od jakiegoś czasu i przyzwyczaiłeś czytelników do pewnego stylu wypowiedzi, ghostwriterowi będzie bardzo trudno go zachować.

Oczywiście można sobie z tym poradzić, ale wymaga to przede wszystkim bardzo dokładnych przygotowań i odbycia wielu osobistych spotkań z ghostwriterem. W przypadku chęci nawiązania współpracy na odległość ciężko będzie osiągnąć efekt „nadawania na tych samych falach”. Jeśli ghostwriter zacznie na siłę kopiować Twój styl, wyjdzie sztucznie i czytelnicy z pewnością to wyczują.

Przekazywanie swoich myśli ghostwriterowi

To kolejny, znacznie poważniejszy problem. Ghostwriter może być fantastycznym pisarzem, ale jeśli nie otrzyma od Ciebie dokładnych wytycznych, to nigdy nie stworzy tekstu w 100% odpowiadającego Twoim intencjom. Pokażmy to na przykładzie.

Prowadzisz bloga podróżniczego. Nawiązałeś kontakt z ghostwriterem i chcesz, aby stworzył artykuł na temat Twojej podróży po Azji. Problem w tym, że autor nigdy nie był na tym kontynencie. Możesz mu oczywiście przekazać swoje notatki, opisać emocje, ale przemycenie w tekście elementu prawdziwej fascynacji miejscem będzie bardzo trudne, by nie napisać, że niemożliwe.

Jak sobie z tym wszystkim poradzić?

Najlepszym sposobem będzie sięgnięcie po mały fortel, który polega na przedstawieniu czytelnikom nowego autora. Możesz poinformować na blogu, że w związku z rozwojem strony zaprosiłeś do współpracy znajomego, który będzie publikować własne teksty. Czytelnicy z pewnością to zaakceptują, o ile jakość artykułów zostanie utrzymana na dotychczasowym poziomie.

Opisane problemy nie wystąpią natomiast, gdy piszesz bloga anonimowo lub jako marka (w przypadku blogów firmowych). W takiej sytuacji nie mówimy już jednak raczej o ghostwritingu, ale o content writingu/copywritingu.

Autor wpisu: Michał Wynarski Soluma Content.